fbpx

Londyn w 48 h

Londyn w 48 h

Londyn w 48 h

Cześć!

Dzisiejszy post poświecę wycieczce do stolicy Wiekiej Brytani – Londynu. Czy warto odwiedzić to miasto? Odpowiedź znajdziecie poniżej.

Lot

Do Londynu (Stansted) polecieliśmy linią Rayanair ze Szczecina za 78zł w dwie strony.

Transport

Do centrum jak i z powrotem na lotnisko dojechaliśmy easyBusem za 15zł w jedną stronę na osobę (bilety kupicie on-line, im wcześniej tym taniej). W autobusie dostępna jest toaleta.

Ze względu na bardzo ograniczony czas po Londynie poruszaliśmy się wyłącznie Uberem.

Nocleg

Nocowaliśmy blisko centrum w Hostelu Astor Victoria (bardzo spokojna i bezpieczna okolica). Za jedną noc zapłaciliśmy 120zł za osobę. Londyn jest naprawdę drogim miastem, znalezienie noclegu w niskiej cenie pozwala sporo zaoszczędzić. Hostel jest czysty, panuje w nim przemiła atmosfera. W hostelu można zjeść śniadanie z 1 funciaka – 100% zebranych pieniędzy idzie na cele charytatywne. Wspaniały gest, bardzo cenie sobie takie miejsca, oby było ich jak najwięcej. Tym samym spełniłam swoje kolejne marzenie jakim było spanie w hostelu (może to brzmieć głupio, ale tak zawsze chciałam tego spróbować! :D)

Zwiedzanie

Zwiedzanie zaczęliśmy z samego rana i udaliśmy się do Sky Garden (wejście bezpłatne, rezerwuje się on-line, ale może wejść bez rezerwacji – jak my, trzeba tylko przyjść przed otwarciem i ładnie poprosić). To zdecydowanie moje ulubione miejsce ze wszystkich, w których byłam w Londynie. Rozpościera się z niego przepiękna panorama 360 stopni na całe miasto. W porównaniu cena za wjazd na najwyższy budynek w Londynie i w całej Europie – The Shard, kosztuje 25 funtów. Co uważam za „lekką” przesadę, jak na Polską kieszeń, zdecydowanie wole darmowy Sky Garden 🙂

Czas udać się do kultowych miejsc, pomaszerowaliśmy wzdłuż Tamizy, w kierunku Tower Bridge mijając na swojej drodze wspomniany wyżej The Shard i Tower of London – czyli Pałac i Twierdzę Jej Królewskiej Mości, która w przeszłości pełniła także m. in. funkcję więzienia o zaostrzonym rygorze i zoo. Gdy doszliśmy do słynnego Tower Bridge i obfotografowaliśmy go z każdej strony niczym turysta z Japonii.

Poszliśmy w kierunku Union Square, więc kolejnego kultowego miejsca, które wolałam mieć już za sobą, bo wyczuwałam tam (i nie myliłam się) ogromny tłum turystów, aż ciężko było przejść i to wszystko dla kilku kolorowych telebimów, byłam widziałam i nie wrócę tyle w temacie.

Przerwa na jedzenie

Przyszedł czas by coś zjeść,  zdecydowaliśmy się na pizzę, której niestety Wam nie polecę, bo była zwyczajnie słaba, ale głodny zje wszystko i w tamtym momencie nie narzekałam. Pizza średnio kosztuje od 9 funtów z Margaritę wzwyż, piwo około 7 funtów. Wiadomo wszystko też zależy od miejsca.

Zwiedzanie c. d.

Kierunek – Trafalgar Square z Kolumną Nelsona i fontanną sir Lutyensa, czyli popularne miejsce spotkań Londyńczyków, na którym często są organizowane jakieś uroczystości zarówno z dziedziny polityki jak i kultury.

Kolejną turystyczną atrakcję jaką ominęliśmy to przejażdżka London Eye, ominęliśmy nie znaczy, że nie sfotografowaliśmy oczywiście 🙂

Czas na Big Ben, który niestety od 21 sierpnia 2017 roku jest w przebudowie na cztery lata i zupełnie znikł za rusztowaniem.

Niedaleko słynnego zegara znajduje się  Opactwo Westminsterskie – miejsce koronacji królów Anglii, a także pochówku królów i zasłużonych osób. Jedna z najważniejszych świątyń w całej Wielkiej Brytanii.

Nieopodal jest St. James’s Park, czyli najstarszy park w mieście, pełen kwiatów oraz….wiewiórek i gołębi – naciągaczów, które bez skrępowania podchodzą do przechodniów i żebraną o jedzenie.

Jako, że czas nas gonił nie ulegliśmy małym żebrakom i udaliśmy się w kierunku Pałac Buckingham, pod którym usłyszeliśmy przepiękny koncert instrumentalny w wykonaniu Queen’s Guard i zmianę warty w wykonaniu Queen’s Life Guard, czyli straży konnej. Bezapelacyjnie najlepszy punkt całej naszej wizyty w Londynie. Całe wydarzenie ma niesamowicie wzniosły i poważny charakter, ja osobiście miałam wrażenie jakbym przeniosła się do przeszłości.

Na deser zostawiliśmy sobie Harrods czyli luksusowy dom towarowy. Najbardziej w pamięci utkwił mi dział dla noworodków i większych bobasów, w którym to można było zakupić dobra luksusowe największych domów mody od kultowych klapków z futerkiem Gucci po wysadzane diamentami złote grzechotki, totalny odjazd!

Posumowanie

Zwiedzając Londyn pokonaliśmy pieszo ponad 40 km, co dla mnie stanowiło powtórkę z rozrywki z poprzedniego weekendu, gdzie przebiegłam Orlen Warsaw Marathon, a już za kolejne 5 dni lecimy do Norwegi aby wspinać się na malowniczy klif Preikestolen.

Londyn ma niesamowity klimat, nieporównywalny do żadnego innego miasta w jakim wcześniej byłam. Cały czas towarzyszyło mi uczucie, że przeniosłam się w przeszłość zapewne wpłynęły na to niezliczone zabytki architektoniczne, przepięknie zaaranżowane kamienice, klimatyczne taksówki, elegancki styl ubioru samych Londyńczyków . Niezwykle ucieszył mnie fakt, że Polacy są tu naprawdę dobrze postrzegani, uważani są za ludzi solidnych, pracowitych, sympatycznych, taką opinie wyrażali o nas wszyscy, bez wyjątku których o to zapytaliśmy. Mimo wszystko Londyn nie sprawił, że się w nim zakochałam, nie czuje potrzeby tam wracać. Czas na nowe destynacje, już nie mogę się doczekać!

Mogę tylko zdradzić, że będzie ciekawie! 🙂

Kaja.

Mam dla Was kod rabatowy 60 zł na rezerwację w Booking.com, wystarczy zarejestrować się na stronie, kliknąć w poniższy link i zarezerwować pobyt w jednym z 856 000 hoteli na całym świecie

Kod rabatowy Booking.com
2018-08-31T13:38:17+00:00

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o